środa, 5 grudnia 2012

Idzie Antykomuna: Meksyk w obronie Wiary i Ojczyzny


Dziś kolejna dawka historii: opis katolickiego powstania w Meksyku w początkach XX w. przeciwko skrajnie lewicowej i antychrześcijańskiej władzy. Oto historia Cristeros:

W wyniku wojny domowej w Meksyku, która rozpoczęła się w 1910 roku władze w państwie przejęły lewicowe siły rewolucyjne wspierane przez wolnomularstwo. W roku 1917 uchwalono nową konstytucje, której wprowadzenie uznaje się za koniec wojny. Mogłoby się zdawać, że był to koniec terroru i anarchii. Jednakże było zupełnie inaczej.

Nowa ustawa zasadnicza wprowadziła silnie antyklerykalne zmiany, uderzające w Kościół katolicki. Konstytucja zabraniała publicznych nabożeństw, udzielania nowych święceń kapłańskich, noszenia przez księży w miejscach publicznych sutanny oraz krytykowania władzy przez kapłanów. Ponadto zaczęto konfiskować nieruchomości należące do Kościoła oraz upaństwawiać katolickie szkoły, zabrano księżom prawa wyborcze i rozpoczęto wypędzanie zagranicznych kapłanów z Meksyku. W roku 1924, w prawdopodobnie sfałszowanych wyborach, prezydentem kraju został Plutarco Elías Calles z Partii Narodowo-Rewolucyjnej. Nowy prezydent był masonem, zadeklarowanym komunistą i wrogiem katolicyzmu. W niedługim czasie wprowadził rygorystyczne, antyklerykalne przepisy zwane „Prawem Callesa”. Represje wobec katolików i ich kapłanów nasiliły się jeszcze bardziej. Na odpowiedź Meksykanów nie trzeba było długo czekać. Po początkowo pokojowych protestach zaczęły się drobne potyczki, które potem przeobraziły się w otwarty konflikt zbrojny. Powstańcy nazwali siebie Cristeros, czyli Krzyżowcy, gdyż uważali, że walczą w imieniu i w sprawie Jezusa Chrystusa. Pozdrowieniem i okrzykiem bojowym Cristeros było „Viva Cristo Rey! Viva la Virgen de Guadalupe!”, co oznacza „Niech żyje Chrystus Król! Niech żyje Niepokalana Matka Boska z Guadalupe!”. Kontrrewolucja podniosła swoje czoło.

Pierwsze starcia zaczęły się 3 sierpnia 1926 roku, gdy grupa 400 katolików zabarykadowała się w kościele Matki Boskiej z Guadalupe w Guadalajarze. Powstańcy starli się z wojskami federalnymi, poddali się dopiero wtedy, gdy skończyła im się amunicja. W potyczce zginęło kilkanaście osób, a kilkadziesiąt zostało rannych. Za oficjalny moment wybuchu wojny uznaje się dzień ogłoszenia manifestu pod tytułem „Do narodu” (A la Nación). Wtedy to zbrojne grupy Cristeros zaczęły zajmować miasta na północ od Guadalajary. Wśród powstańców walczyli również kapłani, w szczególności wsławili się ks. Aristeo Pedroza i ks. José Reyes Vega, którzy byli jednymi z pierwszych przywódców rebelii. Cristeros zaczęli osiągać swoje pierwsze sukcesy, między innymi pod San Francisco del Rincón 23 lutego 1927 roku. Mimo to powodzenie całego powstania zaczęło być zagrożone. Dopiero po reorganizacji dowództwa siły rebeliantów znacznie się zwiększyły i to oni zaczęli być zagrożeniem dla Callesa i jego rządów. Gdy szanse na pokojowe rozwiązanie konfliktu znikły do gry włączyła się dyplomacja Stanów Zjednoczonych, za sprawą której obie strony dokonały ustępstw. Została zawarta specjalna umowa gwarantująca katolikom pewne prawa, które zostały im zabrane przez konstytucję z 1917 r. Dnia 27 czerwca 1929 roku, po trzyletniej przerwie, pierwszy raz zabrzmiały kościelne dzwony. W wojnie zginęło około 100 tysięcy osób, ponad 50 tysięcy po stronie rządowej i około 30 tysięcy Cristeros, bez strat nie obyło się również wśród ludności cywilnej.

Mimo tak zwanej amerykańskiej pomocy, represje wcale się nie zakończyły, wielu powstańców i księży było nadal mordowanych, mimo iż wojna oficjalnie dobiegła końca. Nie ulega wątpliwości, że w Meksyku chciano zniszczyć Kościół katolicki i stworzyć nowego człowieka, zgodne z masońską filozofią. Wielu więźniów torturowano i kazano wyrzekać się religii katolickiej. Mimo olbrzymich represji i wielu ofiar nie udało się socjalistom zniszczyć ducha ludności Meksyku, nie udało się z serc tej ludności wyrugować Boga i jej oddania Jezusowi i Matce Bożej. Kościół katolicki uznał wielu poległych w wojnie Cristeros za świętych. Beatyfikowany został m.in. Miguel Pro – jezuicki ksiądz, który został rozstrzelany 23 listopada 1927 roku bez procesu, z powodu oskarżenia o działania wrogie rządowi. 20 listopada 2005 roku Ojciec Święty Benedykt XVI beatyfikował i uznał za męczennika 15-letniego chłopca - Jose Luisa Sanchez del Rio. Bestialscy, rządowi żołnierze torturowali chłopca, kazali mu wyrzec się wiary w Chrystusa, lecz ten za każdym razem, pomimo okropnego bólu wykrzykiwał - „Viva Cristo Rey!”. W końcu pozbawiono chłopca skóry na stopach i zmuszono go do chodzenia po soli. Wielokrotnie żołdacy zadawali mu ciosy maczetami. Ostatecznie strzałem z pistoletu zamordowano chłopca, który do końca pozostał wierny Bogu, Honorowi i Ojczyźnie. Niech nieugięta postawa Cristeros będzie dla nas wszystkich przykładem służby Narodowi i Kościołowi. Viva Cristo Rey!

Być może do rozpowszechnienia się wiedzy o powstaniu Cristeros przyczyni się film pod tytułem Cristiada, w którym wystąpiło kilku Hollywoodzkich aktorów, między innymi Andy Garcia. W wersji angielskiej film nosi nazwę „For the greater glory”, czyli „Na większą chwałę”. Ten niepoprawny politycznie film od początku ma swoich wrogów. Według najnowszych informacji obraz ma w niedługim czasie pojawić się w polskiej dystrybucji.
P.M.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz