piątek, 7 grudnia 2012

Idzie Antykomuna: Generał Franco idzie na wojnę

Prezentujemy Państwu trzeci, ostatni już, artykuł na temat historycznych wojen z komunizmem i skrajną lewicą. Tym razem opis wojny, która wywołuje zdecydowanie najwięcej emocji spośród prezentowanych. Konflikt, który podzielił naród na dwa śmiertelnie sobie wrogie obozy, pełne do tego wewnętrznych różnic. Wreszcie wojna, w którą zaangażowały się tysiące zagranicznych ochotników po obu stronach barykady. Niewątpliwie wojna o ideały. Wojna domowa w Hiszpanii 1936-1939.




Genezą wybuchu wojny domowej w Hiszpanii, bez wątpliwości, jest obalenie w tym kraju monarchii w 1931 roku. Na miejsce starego systemu wprowadzono republikę, wtedy to zaczęła się nieprzychylna polityka rządu wobec katolików. Trzeba nadmienić, że władza republikańska w większości była zdominowana przez liberałów, których znaczna część należała do lóż wolnomularskich. Krótko po wprowadzeniu nowego systemu politycznego w Hiszpanii, w maju 1931 roku rząd postanowił, że lekcja religii w szkołach będzie nieobowiązkowa. Kolejnym krokiem była całkowita likwidacja katechezy. Znacznie bardziej radykalnym posunięciem było zadekretowanie, 23 stycznia 1932 roku, wypędzenia zakonu jezuitów z Hiszpanii. Dnia 2 lipca 1933 roku wprowadzono nową ustawę o wyznaniach i zgromadzeniach religijnych, która de facto oznaczała likwidacje katolickich zakonów w Hiszpanii. Prawo to oficjalnie potępił Ojciec Święty Pius XI.

Lewicowi podżegacze nawoływali do siłowych napadów na duchowieństwo i katolików. 10 lipca 1931 roku lewackie bojówki podpaliły kilka kościołów w Madrycie, w ciągu kilku następnych dni spalono około setki katolickich świątyń, a władze republikańskie nie robiły nic by przeciwdziałać tym aktom przemocy. Prymas Hiszpanii kardynał Pedro Segura y Saenz wystosował 6 maja 1931 roku list pasterski do wiernych, w którym pisał: „Jeśli pozostaniemy 'cisi i bezczynni', jeśli pozwolimy poddać się 'apatii i strachowi' ... to nie będziemy mieli prawa lamentować, gdy gorzka rzeczywistość pokaże nam, że zwycięstwo należało do nas, lecz nie wiedzieliśmy, co to znaczy walczyć jak dzielni rycerze gotowi na śmierć w chwale.”

17 lutego 1936 roku odbyły się w Hiszpanii wybory parlamentarne, które doprowadziły do przejęcia władzy przez komunistów. Lewacki Front Ludowy wykorzystał fałszerstwa wyborcze, korzystną dla siebie ordynacje oraz rozdrobnienie prawicowych środowisk, powołując do życia swój rząd, jednocześnie rozpoczynając krwawe represje wobec katolików. Hiszpańska lewica nie skrywała swoich planów, które opierały się na powtórzeniu bolszewickiej rewolucji w Rosji z roku 1917. Dnia 8 marca 1936 roku spalono w Kadyksie szkołę katolicką, dom zakonny i 5 świątyń. 4 maja 1936 roku zanotowano przypadki mordowania księży i działaczy katolickich w Madrycie. Dnia 13 lipca 1936 roku lewicowe bojówki porwały, a następnie zamordowały Jose Calvo Sotelo, przywódcę centro-prawicowej opozycji parlamentarnej. Już pierwsze tygodnie sprawowania rządów przez komunistów doprowadziły do rozlewu krwi, zamordowano ponad 300 katolików i przeciwników lewicy oraz spalono około 200 kościołów.

Wobec krwawych represji i szerzenia się bezprawia pod egidą komunistycznego rządu gen Francisco Franco 17 lipca 1936 roku dał znak do powstania. Poparły go rzesze nacjonalistów, monarchistów, konserwatystów, republikanów oraz znaczna cześć armii. Po stronie rządu opowiedzieli się komuniści, antykatoliccy republikanie, anarchiści oraz socjaliści, wsparcia siłom rządowym udzielił Związek Sowiecki oraz ochotnicy tworzący Brygady Międzynarodowe. Powstanie gen. Franco zostało poparte przez Episkopat Hiszpanii i papieża Piusa XI. W trakcie walk, po stornie powstańców, oprócz regularnej armii, wsławiły się zwłaszcza dwie formacje: Falanga i karliści, którzy na swych mundurach nosili wizerunek Najświętszego Serca Jezusa, ruszając do boju wykrzykiwali: „Za Boga, Ojczyznę i króla”.

Gen. Franco przerzucił swe wojska z Afryki do południowej Hiszpanii, gdzie 15 sierpnia połączył się z siłami gen. Moli. Komunistom udało się jednak utrzymać Madryt i przeszli do ofensywy. W roku 1938 wojska Francisco Franco przeszły do kontruderzenia, przedzielając terytorium kontrolowane przez republikę oraz zajmując w styczniu 1939 roku Barcelonę. 27 lutego tegoż roku Francja, Włochy i Wielka Brytania uznały utworzony jeszcze w 1937 roku rząd gen. Franco. Dnia 28 marca zdobyto Madryt, a 1 sierpnia Francisco Franco ogłosił zakończenie wojny. Hiszpanie znów mogli cieszyć się wolnym państwem oraz uczestniczyć w nabożeństwach religijnych bez ryzyka utraty własnego życia. Wśród Hiszpanów powszechny był gest wyciągniętej prawej ręki ku górze, gest Saluto Romano, połączony z okrzykiem ¡Arriba España! pozdrawiający zwycięzców, ku chwale wolnej Hiszpanii.

Prawdą jest, że gen. Franco przyjął doraźną pomoc militarną od III Rzeszy, nigdy jednak nie był zwolennikiem nazistów, nigdy nie stał się wasalem Hitlera, uniezależnił się od niego i jednocześnie uratował Hiszpanie od II wojny światowej. Sam Adolf Hitler przyznał, że „w Hiszpanii postawiliśmy na złego konia. Byłoby dla nas lepiej udzielić poparcia republikanom, oni reprezentują lud. Zawsze moglibyśmy później uczynić z tych socjalistów dobrych narodowych socjalistów. Ludzie skupieni wokół Franco to wszystko reakcyjny kler, arystokraci i bogacze – nie mają oni nic wspólnego z nami, z nazistami”. Cytat ten dobitnie pokazuje, że komunizm i nazizm to dwie strony tego samego medalu.
Rządy komunistów w Hiszpanii od początku opierały się na zamiarach całkowitej likwidacji katolicyzmu w państwie. Zamordowano około 7 tysięcy kapłanów i zakonników, w tym wielu biskupów, co stanowiło około 12% całego kleru w Hiszpanii. W samym tylko Madrycie w latach konfliktu – 1936-1939 - lewicowcy zamordowali około 30 tysięcy osób, całość komunistycznych zbrodni kosztowała życie około 100 tysięcy Hiszpanów.

Co wiąże ze sobą trzy opisane wojny? Komunistyczne zbrodnie i terror jaki był dokonywany na przestrzeni lat, na różnych szerokościach geograficznych, przez Polskę, Hiszpanię, aż po Meksyk. Wiąże również opór ludności tych państw wobec bolszewickiej zarazy oraz zacięta walka o wolność Narodu i Ojczyzny, walka o prawdę, wiarę i religię katolicką. Powyżej opisane wydarzenia stanowią jasny przykład, do czego może doprowadzić komunistyczna ideologia oraz rugowanie z przestrzeni publicznej obecności Boga, znieważanie wiary i ślepa nienawiść do katolicyzmu. W dzisiejszych czasach możemy obserwować coraz większą inwigilacją polskiego społeczeństwa przez rząd, odbieranie ludziom wolności słowa, próbę zmian w ustawie o zgromadzeniach publicznych oraz początek walki z tak zwaną mową nienawiści. Minister Boni niedawno oświadczył, że należy przeciwdziałać „nienawiści” w internecie oraz na parafiach, podczas niedzielnych kazań głoszonych przez kapłanów (sic!). Czy nie przypomina to początku represji politycznych? Czy historia zatacza koło? Czy to już czas na polskich Cristeros?

P.M.

1 komentarz: