niedziela, 1 maja 2011

Wykład prof. Jacka Bartyzela - Rządy Salazara i okres "Nowego Państwa" - 5 maja !

Stowarzyszenie Robotników Chrześcijańskich, Młodzież Wszechpolska, Łódzki Ruch Narodowy "Szczerbiec" i Obóz-Narodowo Radykalny serdecznie zapraszają 5 maja (czwartek) 2011 roku o godzinie 18:00 , przy Tuwima 34 w Łodzi (Dom Ludowy, sala rycerska) na wykład prof. Jacka Bartyzela "Rządy Antónia de Oliveiry Salazara i okres tzw. "Nowego Państwa" w Portugalii" oraz późniejszą dyskusję.
Cel: Wykład + dyskusja

Temat: "Rządy Antónia de Oliveiry Salazara i okres tzw. "Nowego Państwa" w Portugalii"

Data: 5 maja (czwartek) 2011r.

Miejsce: Tuwima 34 (Dom Ludowy, sala rycerska) , Łódź

Godzina: 18:00

Organizatorzy: Stowarzyszenie Robotników Chrześcijańskich, Młodzież Wszechpolska, Łódzki Ruch Narodowy "Szczerbiec", Obóz Narodowo-Radykalny

Serdecznie zapraszamy!

Filmik zrobiony przez Krzyśka promujący wykład:


środa, 27 kwietnia 2011

77. rocznica powstania ONR



        „Wybacz mi żono, że Polskę ukochałem bardziej niż Ciebie i dziecko” – te słowa widniały na czołowym banerze marszu odbywającego się w Opolu 16 kwietnia z okazji już 77-dmej rocznicy podpisania deklaracji Obozu Narodowo-Radykalnego. Cytat ten pochodzi z ostatniego listu napisanego przez Stanisława Piaseckiego, działacza narodowego przed rozstrzelaniem go przez Niemców w 1941 roku w lesie koło wsi Palmiry. Celem manifestacji było uczczenie narodowców zamordowanych przez nazistów w czasie II wojny światowej.
        Od początku wobec tego wydarzenia uprzedzenia miało porozumienie pod mylącą nazwą „Opole bez uprzedzeń”. Gdy tylko ogłoszono miejsce i termin kolejnej narodowej demonstracji Gazeta Wyborcza od razu rozpoczęła swoją oczerniającą nagonkę pełną nieskrywanej nienawiści wobec patriotów. Straszono opolan zamieszkami, rozruchami na ulicach, propagowaniem ustrojów totalitarnych, skandowaniem haseł wzywających do nienawiści itd. Nic takiego nie miało miejsca, chyba, żeby przyjąć lewicowy tok myślenia (jak też zrobiła Wyborcza w artykule poświęconym manifestacji) i odebrać głoszone hasło „chłopak, dziewczyna – normalna rodzina” jako wzywające do nienawiści wobec zboczeńców… wróć! znowu „nienawiść”… wobec homoseksualistów. Co ciekawe gazeta brata i syna zbrodniarzy stalinowskich upatrywała możliwość utworzenia licznej kontrmanifestacji w tych samych środowiskach, od których odcięła się po ich skandalicznym zachowaniu (i późniejszej ogólno medialnej krytyce) podczas ostatnich obchodów Święta Niepodległości w Warszawie. Jak widać redaktorzy tej gazety mimo obietnic „wygwizdania anarchistów przy następnej manifestacji” dalej widzą się w roli ich (jedynego) patrona medialnego, a sami anarchiści reklamując swoją kontrę okazali nieskrywaną pogardę dla Polski i Polaków zamieszczając na plakacie o ukośnej kompozycji (jeśli mnie wzrok nie myli) orła na szubienicy! Mało tego plakat informował o miejscu kontry „pod Pomnikiem Bojownikom o wolność Śląska Opolskiego” – cytat z plakatu zawiera nazwę pomnika z czasów PRLu, dziś pomnik na ulicy Krakowskiej nosi nazwę Bojownikom o Polskość Śląska Opolskiego – jak widać dla antypolskich samozwańczych obrońców tolerancji nawet słowo „Polskość” jest nie do przełknięcia.
Pochód w Opolu rozpoczął się z małym opóźnieniem około godziny 16.30, kiedy to spod placu pod średniowiecznymi murami obronnymi tuż nad Odrą ruszyła liczna, bo ponad 250-osobowa grupa patriotów. Poza Obozem Narodowo-Radykalnym w marszu uczestniczyli m.in. członkowie: Opolskiej Solidarności, Opolskiego Stowarzyszenia Pamięci Narodowej, Młodzieży Wszechpolskiej, Autonomicznych Nacjonalistów, a także nie zabrakło delegacji Łódzkiego Ruchu Narodowego „Szczerbiec”. Skandowano hasła: „Bóg Honor Ojczyzna”, „Śląsk Opolski zawsze polski”, „Nadchodzą nacjonaliści”, „Narodowe Siły Zbrojne”. „Wielka Polska katolicka”, „Kłamstwa Michnika wyrzuć do śmietnika”, „Gazeta Wyborcza – wyśmiać, wygwizdać, zignorować” czy wspomniane „chłopak dziewczyna - normalna rodzina” . W krótkim czasie i bez najmniejszych przeszkód dotarliśmy pod pomnik Bóg Honor Ojczyzna, gdzie przemówienia wygłosili kolejno: Tomasz Greniuch - Koordynator Brygady Opolskiej ONR, Wiesław Ukleja – działacz Solidarności i sekretarz Opolskiego Stowarzyszenia Pamięci Narodowej represjonowany w czasie PRL, więzień polityczny, działacz niepodległościowy oraz Robert Winnicki – prezes Młodzieży Wszechpolskiej. W przemówieniach najwięcej poświęcono roli patriotyzmu w obecnych czasach, a także przywołano pamięć wybitnych narodowców zamordowanych przez nazistów: Jerzy Czerwiński – adwokat, współtwórca i działacz ONR-ABC, pracownik delegatury rządu RP, rozstrzelany w Auschwitz, Tadeusz Fabiani – działacz MW i ONR, rozstrzelany w Palmirach, Kazimierz Kowalski – adwokat, prezes ZG SN, rozstrzelany w Zgierzu, Jan Mosdorf – dr filozofii, rozstrzelany w Auschwitz za pomoc niesioną współwięźniom Żydom, dr. Stefan Józef Niebudek – adwokat, działacz SN, Stanisław Piasecki rozstrzelany w publicznej egzekucji – „dziś sami określani mianem faszystów wołają o sprawiedliwość i dobre imię” – mówił Tomasz Greniuch.
Wszyscy trzej przemawiający celnie przyrównali działania Gazety Wyborczej wraz z prowadzoną kampanią nienawiści wobec narodowców do działań komunistów, a także przywołano bardziej bezpośrednio związki tej gazety z działaczami komunistycznymi z czasów PRLu. W tym czasie ok. 50 m dalej odbywała się kontrpikieta w formie happeningu środowisk lewicowych. Anarchiści w grupie 30-40 osób robili co mogli, by tylko odciągnąć uwagę opolan od narodowców: tańczyli, chodzili na szczudłach, malowali twarze dzieciom, próbowali grać na jakichś specyficznych instrumentach (których przyznam się szczerze nie znam nazw). Pomimo tego podczas przemówienia patriotów wiele przypadkowych osób znajdujących się w tym czasie w pobliżu zaciekawionych podchodziło bliżej, by móc je dobrze słyszeć. Jak widać bardziej przyciąga ludzi strona, która ma coś do powiedzenia, niż ta, która urządza cyrk.
Przemówienia trwały dużo dłużej niż sam pochód, a gdy się zakończyły złożono kwiaty pod pomnikiem Bóg Honor Ojczyzna i odśpiewano hymn (smutne, że nawet podczas śpiewania Mazurka towarzyszą nam gwizdy anarchistów). Po rozwiązaniu manifestacji większość z jej uczestników udała się na koncert, który trwał kilka godzin.





tekst i foto Kamil

niedziela, 24 kwietnia 2011

Wesołych Świąt Wielkiej Nocy !

  Z okazji świąt Zmartwychwstania Pańskiego życzymy wszystkim naszym czytelnikom czasu pełnego radości, nadziei i wewnętrznej przemiany.

Chrystus zmartwychwstał, przezwyciężając śmierć. I my więc w tym radosnym czasie wejdźmy na drogę przezwyciężania własnych grzechów, słabości, wad, by móc dalej skutecznie walczyć o prawdę i świadczyć ją wśród świata!

czwartek, 21 kwietnia 2011

Wykład prof. Jacka Bartyzela - Rządy Salazara i okres "Nowego Państwa" - 5 maja !

Stowarzyszenie Robotników Chrześcijańskich, Młodzież Wszechpolska, Łódzki Ruch Narodowy "Szczerbiec" i Obóz-Narodowo Radykalny serdecznie zapraszają 5 maja (czwartek) 2011 roku o godzinie 18:00 , przy Tuwima 34 w Łodzi (Dom Ludowy, sala rycerska) na wykład prof. Jacka Bartyzela "Rządy Antónia de Oliveiry Salazara i okres tzw. "Nowego Państwa" w Portugalii" oraz późniejszą dyskusję.

Cel: Wykład + dyskusja

Temat: "Rządy Antónia de Oliveiry Salazara i okres tzw. "Nowego Państwa" w Portugalii"

Data: 5 maja (czwartek) 2011r.

Miejsce: Tuwima 34 (Dom Ludowy, sala rycerska) , Łódź

Godzina: 18:00

Organizatorzy: Stowarzyszenie Robotników Chrześcijańskich, Młodzież Wszechpolska, Łódzki Ruch Narodowy "Szczerbiec", Obóz Narodowo-Radykalny

Serdecznie zapraszamy!


Filmik zrobiony przez Krzyśka promujący wykład:


,

oraz ten sam filmik na serwisie Youtube pod tym linkiem: 





sobota, 16 kwietnia 2011

Quo Vadis Polsko ?


    Tak się zastanawiam dokąd zmierza nasz kraj…  Zaostrzona sytuacja, dwa nienawidzące się obozy, radykalizacja dyskusji społecznych - tych na niższym szczeblu, jak i na wyższym. Zauważyć to można codziennie w każdym programie publicystycznym, czy też w rozmowach prywatnych.
Niedawna wciąż jeszcze sprawa krzyża, dyskusje o śledztwie i samej katastrofie smoleńskiej, ponowna gra tragiczną śmiercią ofiar podczas 10-kwietniowych obchodów,  podwyższanie podatków, wzrost cen,  zwiększanie się zadłużenia państwa, uciekanie polskich firm na „scenę” brytyjską ze względu na biurokrację, która marnuje potencjał naszych przedsiębiorców, kwestia OFE. To takie problemy, które ostatnio rzucają się w oczy, a co najlepsze -  najnowsze sondaże podają, że wzrasta poparcie dla rządu. Niewątpliwie jest to oszałamiające, bo nie ma żadnych impulsów, które pokazywałyby, aby rząd tymi sprawami się zajmował.  Propaganda „antykaczyński” nadal procentuje, ale proponowałbym naszym rządzącym, by zeszli z tej drogi. Społeczeństwo i tak jest już mocno podzielone, a przez różne zagrywki „pijarowe” już dochodzi do aktów nienawiści z niektórych stron. Jakby zupełnie gdzieś bokiem ucieka w mediach problem ekonomiczny – nasz naród zamiast się bogacić, staje się coraz uboższy!
Kiedy w Wielkiej Brytanii odbywa się coroczne święto brytyjskiej tradycji i muzyki patriotycznej, u nas  patriotów, ludzi szanujących i pielęgnujących tradycję nazywa się oszołomami, ludźmi którzy stopują Polskę. Otóż jest zupełnie inaczej, to właśnie tacy ludzie  jak my  mówią głośno o podwyżkach podatków , to tacy ludzie najbardziej interesują się śledztwem oraz całą katastrofą smoleńską przez co również jest wiele ataków - ale dlaczego ? Dlatego, że chcemy się dowiedzieć jakie były przyczyny ? Od razu padają oskarżenia o mistrzostwo w teoriach spiskowych. Jednak przecież nikt nikogo nie oskarża, po prostu ludzie chcą jasnych, klarownych raportów z tego, co udało się w śledztwie odkryć. To była tragedia całego narodu, a nie poszczególnych obozów. Każdemu z nas powinno zależeć na tym, aby poznać przyczyny tejże katastrofy. Stara się nas - ludzi o nastawieniu patriotycznym zepchnąć do defensywy,  do jakiegoś niby poczucia tego, że jesteśmy teraz niepotrzebni.
Zaczyna się również walka z religią. Czasami dochodzi do tego nawet, jakby należało się wstydzić wiary katolickiej. To może mamy się też wstydzić naszej historii? Spójrzmy lepiej w jej dzieje, choćby na nasze dwa wielkie zwycięstwa Grunwald, gdzie  śpiewano przed walką Bogurodzicę, przegonienie Turków z pod Wiednia i słynne słowa Jana III Sobieskiego „Przybyłem, zobaczyłem, Bóg zwyciężył”. Tu i tu jak widać były motywy religijne. Sejmiki w dawnej Polsce rozpoczynały się mszą i kończyły mszą. To straszne 1000 lat „ciemnogrodu !”  Bądźmy poważni… Nie każdy Polak musi być katolikiem czy też wierzącym, ale każdy Polak ma obowiązek szanować religię katolicką za to, jaką rolę odegrała w historii naszego kraju.

 Nie dajmy się więc stłamsić. Mogą nas wyśmiewać, ale to jest odruch bezradności, który paradoksalnie używany jest walce przeciw tak potężnym ideom, jak Bóg, Honor i Ojczyzna. Ja jako młody Polak piszę, jestem dumny z tych haseł i nie są one puste. lecz są częścią mojego życia, jak i wielu młodych, których znam. Nie bójcie się bronić tego, w co wierzycie, nie jesteście sami. Czasami może się wydawać, że pewne wartości już przeminęły, ale to błędne myślenie -  są wartości niezniszczalne. Jest nas wielu, którzy dalej je pielęgnują, mają w sercu i będą przekazywać następnym pokoleniom.

KrzychuLDZ

sobota, 9 kwietnia 2011

71. rocznica Zbrodni Katyńskiej

Mija 71 lat od sowieckiego mordu, a pamięć o polskich bohaterach wciąż nie ustaje. Co więcej - przybiera nowe, coraz mocniej przemawiające do młodego pokolenia formy:


Zjednoczony Ursynów - Katyń (reżyseria : Irydion , w produkcji wzięła także udział Grupa Rekonstrukcji Historycznych NSZ)



KrzuchuLDZ  -  Katyń - Pamiętamy !

poniedziałek, 4 kwietnia 2011

TRADYCYJNE REKOLEKCJE WIELKOPOSTNE

Ćwiczenia duchowe mają pierwszorzędne znaczenie
tak dla udoskonalenia przyrodzonych władz człowieka,
jak przede wszystkim dla urobienia człowieka nadprzyrodzonego,
czyli chrześcijanina.”
Pius XI, „O znaczeniu rekolekcji zamkniętych”

Nie byłoby Niedzieli Zmartwychwstania gdyby nie poprzedził jej Wielki Piątek i Kalwaria. Tę oczywistą prawdę należy również przełożyć na życie chrześcijanina – nie przeżyje właściwie świąt Wielkanocnych ten, kto nie przeżył właściwie Wielkiego Postu. Jeszcze dobitniej ujmuje to Tomasz Kempie w dziele „O naśladowaniu Chrystusa” – obowiązkowej lekturze każdego katolika. Pisze on:

Wielu ma dzisiaj Jezus tych, co kochają Jego Królestwo Niebieskie, ale mało takich, którzy chcieliby dźwigać Jego krzyż. (…) Wielu znajdzie kompanów do stołu, ale mało do postu. Wszyscy chcą się z nim cieszyć, mało pragnie dla Niego i z Nim cierpieć. Wielu idzie za Jezusem do momentu łamania chleba, lecz niewielu aż do wychylenia kielicha męki. Wielu podziwia jego cuda, mało postępuje za hańbą krzyża”.

Sami odpowiedzmy sobie na pytanie w jakim stopniu słowa te odnoszą się do nas.
Kościół w tym szczególnym okresie łaski wychodzi nam naprzeciw i organizuje rekolekcje wielkopostne, które przygotowują nas na odpowiednie przeżycie tych najważniejszych świąt chrześcijańskich. Jednocześnie wprowadzają one ład i pokój w nasze życie wewnętrzne oraz pozwalają skoncentrować naszą uwagę na sprawach najbardziej istotnych. Taka właśnie będzie tematyka tegorocznych rekolekcji organizowanych w Łodzi przez księży z Bractwa Św. Piusa X – „Trzy okresy życia wewnętrznego”. Rzecz oczywiście tyczy się rozwoju duchowego, a wykłady wygłosi ks. Karl Stehlin, Przełożony Bractwa. Szczegółowy plan przedstawia się następująco:

8 kwietnia (piątek):

17.00- różaniec,
17.30 – wykład
18.00 – Msza Św.
18.45 – wykład
19.30 – Droga Krzyżowa

9 kwietnia (sobota):

17.00- różaniec,
17.30 – wykład
18.00 – Msza Św.
18.45 – wykład

10 kwietnia (Niedziela):

14.30 - różaniec,
15.00 – Msza Św.,
16.15 – wykład,
17.00 – Gorzkie Żale.

Rekolekcje odbywać się będą w kaplicy pw. św. Piusa V w Łodzi, przy ul. Wschodniej 74. Serdecznie zapraszamy! Jednocześnie przypominamy, że rekolekcje powinny być wstępem do oczyszczenia duszy i pojednania się z Bogiem w okresie Wielkanocnym, o czym przypominają nam III i IV Przykazanie Kościelne. Niech zachętą do tego będą słowa modlitwy ze Środy Popielcowej, kiedy to posypując nasze głowy popiołem rozpoczęliśmy ten chwalebny 40-dniowy okres pokuty i wyrzeczenia:

Dozwól nam, Panie,
przez post zająć stanowisko w chrześcijańskim boju,
abyśmy zostali umocnieni wstrzemięźliwością
do walki ze złym duchem.
Przez Chrystusa, Pana naszego.
Amen.”

Marek

sobota, 2 kwietnia 2011

Wspomnienie Jana Bytnara „Rudego”

68 lat temu, 26 marca został odbity w Akcji pod Arsenałem. Niestety cztery dni później z powodu odniesionych ran podczas przesłuchań zmarł  Jan Bytnar ps.”Rudy” - przedwojenny członek szkolnych brygad ONR, harcerz, bohater Szarych Szeregów. Był wspaniałym człowiekiem.  O jego osobie najpierw dowiedziałem się z książki „Kamienie na Szaniec”  i tak to się zaczęło.
Nie tak dawno Adam T. Witczak pisał o Roli mitu. I jestem pewien, że mit o słynnym „Rudym” wychowa jeszcze niejedno pokolenie Polaków.

A dlaczego ? Bo jakich innych postaw uczyć młodych jak nie  oddania dla sprawy, przyjaźni, braterstwa oraz wkładania całego serca w to, co się robi. Oczywiście,  żyjemy w innych zupełnie czasach, co nie zmienia faktu, że pewne wartości należy pielęgnować w czasach pokoju.
On, w obliczu otaczającej grozy okupacji i wszechobecnej śmierci,  musiał przełamać w związku z tym strach. My z pozoru mamy łatwiejsze zadanie. Przełamać lenistwo, strach przed działaniem i poczucie obojętności - poruszyć umysły do zmiany.
Tak ważni są dlatego tacy ludzie jak Janek Bytnar i pamięć o nim. Jego postawa  daje  siłę do dalszego działania, niepoddawania się w sytuacjach zwątpienia. Więź jaka powstała pomiędzy nim, a jego przyjaciółmi też powinna być przykładem organizacji, które powstają obecnie.
Pytanie jest tylko jedno - czy w świecie promowania egoistycznego indywidualizmu jesteśmy w stanie stworzyć zaufanie prowadzące nas do lepszego i bardziej efektywnego działania ? Braterstwo, przyjaźń – wielkie słowa, jednak powinniśmy dążyć do zrealizowania choć części z tego, co mają w sobie dane wartości.

Jest to też ważne w kwestii ludzi dopiero co wchodzących w temat „narodowy”. Dobre zorganizowanie się oraz odczucie „nie jestem sam” jest nie tylko wypełnieniem pewnego uczucia zwątpienia, ale przede wszystkim „motywacyjnym pchnięciem” do uczestniczenia w różnego rodzaju akcjach. Jest to też pewnego rodzaju kształtowanie charakteru, ciągłe hartowanie ducha po przez wspólną pracę, wymaganie od siebie nawzajem, a przede wszystkim od siebie samego.

Jaką rolę ma tu osoba Jana Bytnara ? Myślę, że jego postawa jest uosobieniem wartości, o których w tym tekście wspomniałem. Minęło kilkadziesiąt lat, a pamięć o nim wciąż jest żywa. Liczę na to, że nigdy się to nie zmieni. O „Rudym” trzeba pamiętać, przypominać oraz zastanowić się nad tym co po sobie pozostawił. 

http://www.youtube.com/watch?v=fSkRAHC3wJM

KrzychuLDZ

sobota, 26 marca 2011

DZIĘKUJEMY !


Adam Małysz pożegnał się dziś z kibicami.
Nasz najlepszy skoczek kończy karierę w glorii chwały. W tym sezonie osiągnął praktycznie wszystko to, co sobie zamierzył.
Zdobył wszystko, co było do zdobycia, utrzymując sie przez niewiarygodnie długi czas w absolutnej światowej czołówce, niejednokrotnie tą czołowkę zostawiając także daleko z tyłu. Przypomnijmy jego największe sukcesy: 4-krotny zdobywca Pucharu Świata, multimedalista olimpijski (4 medale), 4-krotny mistrz świata i łącznie 6-krotny medalista MŚ, zwycięzca Turnieju Czterech Skoczni, łącznie 39-krotny mistrz Polski (na śniegu i igielicie), skoczek, który w pojedynkę wprowadził swoją dyscyplinę na wyższy poziom konkurencji. Tak kończą tylko ci najwybitniejsi w historii sportu.

Jednakże Adam Małysz był nie tylko fenomenem sportowym, ale niepowtarzalnym zjawiskiem społecznym i wzorem człowieka. Przez ponad 10 lat dostarczał nam tak upragnionych przez Polaków sukcesów, wzruszeń, wspaniałych chwil. Tak często gnieceni przez smutną rzeczywistość mogliśmy na nowo odkrywać ,dzięki jego sukcesom, dumę z polskości.
Przy całej swej sportowej wielkości Adam Małysz pozostawał zawsze sobą - nie wywyższał się, stanowił wzór skromności, nigdy nie krytykował rywali, zawsze grał fair. Na próżno było szukać Adama w świecie showbiznesu i płytkiego gwiazdorstwa. Był antytezą tego, co w sporcie złe, niegodne i próżne. Dla wszystkich stanowił wzór do naśladowania.

Pokazał i tak dobitnie udowodnił, że Polak potrafi - że ciężką pracą i wiarą w sukces można dojść na szczyt świata. Pokazał, że można w życiu zdobyć tak wiele bez żadnych układów i grając fair.
Jeżeli więc można było aż tyle osiągnąć w wyczynowym sporcie, to czy każdy z nas, każdy człowiek żyjący w tym kraju nie jest w stanie zrealizować swoich celów w życiu?
W świecie pseudoautorytetów doceniajmy więc rzeczywiście wielkich ludzi i bierzmy z nich przykład!


Dokładamy więc skromny kamyczek do lawiny podziękowań, płynących dziś zewsząd.
DZIĘKUJEMY MISTRZU !!!

Redakcja Narodowej Łodzi

Nasz czas!

Wypełniające się sale podczas różnych konferencji, większa liczba osób na manifestacjach, organizowanie spotkań związanych z historią oraz poruszanie zagadnień jej dotyczących, komentowanie obecnych spraw politycznych i społecznych, większa liczba ludzi w „szeregach” jak
i zwiększanie się świadomości wśród zwykłego człowieka o nas i naszej idei – to tak w skrócie obecnym Ruchu Narodowym. Rozwijającym się i trafiającym do coraz szerszego grona ludzi.

Jest to pozytywne zjawisko świadczące o tym, iż pewna część społeczeństwa ma dosyć marności, bezideowości i braku pomysłów na prowadzenie przez obecne samozwańcze elity naszego państwa. Cieszy bardzo, że młodzież przełamuje w końcu barierę psychologiczną, którą przez lata tworzyły media fałszywą propagandą. Chcącą dobić Ruch Narodowy, który po stracie swych głównych przedstawicieli podczas wojny jak i po niej był bardzo osłabiony.

Po raz kolejny jednak zjawiska, które na początku z pozoru wydają się piękne, kuszące i jedyne - z biegiem czasu okazują się zgubne.
Tak samo jest i w tym przypadku, gdzie miałkość frazesów proponowanych w codziennych programach po prostu upada. Słabość tego zjawiska nie jest jednak jedyną przyczyną. Czynnikiem kolejnym jest druga strona, która hartem ducha i ideą wypiera to co jest niepotrzebne. To świadczy jak najlepiej o nas.

Społeczeństwo na szczęście zaczyna zdawać sobie z tego sprawę. Nie ukrywajmy, w Ruchu Narodowym nie ma ludzi, którzy nie wiedzą co tu robią i czego chcą.
Obecnie są to przeważnie ludzie młodzi – zdający sobie sprawę z dziedzictwa historii jak i wyzwań, które stoją przed nami w przyszłości. Tym ostrzejsze są ataki środowisk nam nieprzychylnych, które już jednak uderzają w pustkę.

 To oczywiście cieszy, że zaczyna przyciągać świat wartości, działania, idei, braterstwa. Ruszyła maszyna, może jeszcze nie rozpędziła się do końca, jednak nikt już chyba zatrzymać jej nie zdoła.

Nadszedł nasz czas!


KrzychuLDZ

wtorek, 22 marca 2011

Zgierz 20 marca - Hołd Poległym

20 marca w Zgierzu na Placu 100 Straconych odbyły się uroczystości upamiętniające 100 Polaków rozstrzelanych przez niemieckiego okupanta w 1942 r. ( w tym Kazimierza Kowalskiego - legendarnego przywódcę łódzkich narodowców i Prezesa Stronnictwa Narodowego).
Masowa zgierska egzekucja była największą zbrodnią  w województwie łódzkim popełnioną przez hitlerowców na polskiej ludności.

Krótkie uroczystości na placu Stu Poległych rozpoczęły się od: modlitwy, odśpiewania hymnu Polski, próby wciągnięcia biało- czerwonej flagi na maszt (flaga nie została wciągnięta na szczyt masztu- prawdopodobnie z powodu braku jego konserwacji co nie wyglądało zbyt reprezentatywnie) oraz zabrania głosu przez Panią prezydent Zgierza. Następnie kwiaty pod pomnikiem ofiar złożyły: rodziny poległych i inne delegacje. Narodowców reprezentowały delegacje:
Łódzkiego Ruchu Narodowego „Szczerbiec” oraz Młodzieży Wszechpolskiej.

Następna część uroczystości odbyła się w lesie lućmierskim, który służył za mogiłę dla ofiar
hitlerowskich mordów. Tam też znajduje się grób Ś.P Kazimierza Kowalskiego- przywódcy przedwojennego łódzkiego ruchu narodowego, prezesa Stronnictwa Narodowego.

Niestety autobus, który miał zapewnić dotarcie do lasu nie został wypełniony nawet w 50% , a liczba zainteresowanych- biorących udział w drugiej części obchodów nie przekraczała 40 osób.

Yogi


niedziela, 20 marca 2011

Kazimierz Kowalski - zapomniany bohater

Dziś mija 69. rocznica rozstrzelania stu Polaków w Zgierzu. Wśród nich był prezes Stronnictwa Narodowego i przywódca obozu narodowego w Łodzi - Kazimierz Kowalski.


Film : KrzychuLDZ


Kazimierz Kowalski urodził się 24 lutego 1902 r. w Balinie pow. turecki, syn Józefa (rolnika) i Felicji z d. Konickiej. Kazimierz po ukończeniu szkoły powszechnej uczęszczał do prywatnego gimnazjum K. Tomaszewskiego w Łodzi gdzie złożył egzamin końcowy w 1921 r. Natomiast w 1920 r. służył ochotniczo w Wojsku Polskim uczestnicząc w walce przeciwko bolszewickiemu najeźdźcy. Po ukończeniu szkoły studiował prawo na Uniwersytecie Warszawskim (1922 – 1926), gdzie związał się z Obozem Narodowym aktywnie uczestnicząc w pracach Związku Akademickiego “Młodzieży Wszechpolskiej”. Po ukończeniu studiów przeszedł na praktykę aplikancką w sądzie w Lublinie, poczym piastował stanowisko sędziego, kolejno w Chełmie, Łodzi i Tuszynie k. Łodzi. W 1931 r., przeszedł do adwokatury, zakładając kancelarię adwokacką w Łodzi.

Od chwili zmiany specjalizacji zawodowej powrócił do czynnego życia w Ruchu Narodowym, poświęcając się w pracy politycznej na rzecz OWP i Stronnictwa Narodowego. W 1933 r. został prezesem Zarządu Okręgu SN w Łodzi, gdzie zdołał pozyskać rzesze rzemieślników i robotników, efektem czego było 98 tys. głosów oddanych na listę narodową w wyborach samorządowych 1934 r., przy 6 tyś. zdobytych w 1930 r. było ogromnym sukcesem Kazimierza Kowalskiego. Zaczęto o Nim mówić “że zdobył Łódź dla Dmowskiego”. Ponownie do Rady Miasta Łodzi wszedł w 1936 r. 10 lutego 1935 r. wszedł do Komitetu Głównego SN, nowego ciała partii, którego skład zaproponował R. Dmowski. Najprawdopodobniej także z inicjatywy Romana Dmowskiego obradująca w dniach 27- 28 października 1937 r. Rada Naczelna na wniosek Komitetu Głównego wybrała Kowalskiego na prezesa Zarządu Głównego SN.

Kazimierz Kowalski był kilkakrotnie aresztowany za działalność polityczną przez sanacyjny reżim. Uważany był za polityka stanowczego, bezkompromisowego, reprezentującego tendencje monopartyjne, w młodości odznaczający się bojowością i dzielnością. Znane są Jego animozje z późniejszym prezesem Stronnictwa Tadeuszem Bieleckim, spór między nimi nie był zwyczajną walką frakcji o władzę, ale rozbieżnością co do dalszej taktyki i ważniejszych założeń programowych SN. Gdy grupa Bieleckiego dopuszczała możliwość jakiegoś porozumienia z konserwatystami sanacyjnymi, to grupa związana z K. Kowalskim i Jędrzejem Giertychem upatrywała rychły upadek sanacyjnego systemu, a związku z tym widziała wzrost realnych możliwości samodzielnego sięgnięcia po władzę. Wykluczając możliwość porozumienia się z sanacją, nie wykluczali ewentualności jakiejś formy zbliżenia za środowiskami ON-R. Pewnym jest, że Kowalski wraz z Gierychem należał do nieformalnej “Dziewiątki”, rozbieżność relacji uniemożliwia potwierdzenia faktu czy na pewno na przełomie 1936/1937 r. dokooptowano Kowalskiego do “Siódemki”. W kwestiach polityki zagranicznej wraz z J. Giertychem, negatywnie oceniał zajęcie przez Wojsko Polskie Zaolzia co miało uwiarygodniać politykę niemiecką.

Opowiadał się kategorycznie przeciw polityce ustępstw wobec Hitlera, 30 kwietnia 1939 r. powiedział: “Imperium Germanicum oparte jest o zasadę niemieckiego panowania nad siecią protektoratów (...) między Imperium Germanicum a niepodległością Polski nie może być kompromisu”, wprost postulował nt. odzyskania naszych ziem etnicznych i oparcia granicy na Nysie i Odrze i doprowadzenia do odzyskania pełnej niepodległości przez Czechosłowację. W broszurze “Polska wobec Niemiec” wydanej w 1939 r. pisał: “Musze przy tej sposobności wspomnieć o krajach tak nam drogich jak Włochy i Hiszpania. Ze szczerym podziwem obserwujemy przez wiele lat rozwój faszystowskich Włoch, z gorącą sympatią i wzruszeniem śledzimy bohaterskie walki narodowej Hiszpanii (...) Znalezienie się w przeciwnym obozie wojennym niż narodowa Hiszpania i faszystowskie Włochy byłoby dla nas prawdziwą tragedią, jest bowiem dla nas gorącym pragnieniem, by dwa te kraje, silne swoim duchem narodowym, były jednymi z filarów, na których oprze się przyszła Europa prawdziwie narodowa, prawdziwie katolicka, prawdziwie łacińska. Muszę jednak stwierdzić, że w chwili obecnej niebezpieczeństwo niemieckie jest dla nas zagadnieniem pierwszym. Ci co będą walczyć z Niemcami, będą naszymi sojusznikami, ci co będą wspierać Niemców, będą naszymi wrogami”, tak oto pokrótce prezentowała się myśl geopolityczna Kowalskiego. Grupa skupiona wokół Kowalskiego, obok Giertycha do której należeli m.in. Jan Matłachowski (kierujący tajną organizacją akademicką) posiadała mniejszość w Radzie Naczelnej. W wyniku czego na zjeździe RN SN w dniach 24-25 czerwca 1939 r. Kowalski podał się do dymisji a prezesem Stronnictwa został T. Bielecki. Po ustąpieniu z prezesury Kowalski powrócił do Łodzi i tam został go wybuch wojny, poczym przedostał się do Warszawy, by stamtąd kierować pracami łódzkiego okręgu.

Kazimierz Kowalski wszedł do zorganizowanej przez Karola Stojanowskiego Narodowo Ludowej Organizacji Wojskowej, w której znaleźli się m.in. Jan Matłachowski, Ludwik Jaxa-Bykowski, ks. Michał Poradowski wraz z bratem Szymonem. W drugiej połowie 1940 r. Kowalski podporządkował się opanowanego przez “bielecczyków” ZG Stronnictwa Narodowego “Kwadrat” co dla wielu było dużym zaskoczeniem. W grudniu 1941 r. został przez Niemców aresztowany, poczym przewieziony do Łodzi był wielokrotnie torturowany w czasie śledztwa, następnie wraz z bratem Bolesławem został stracony w publicznej egzekucji w Zgierzu 20 marca 1942 r. Ożeniony z Aurelią z d. Gołębiowską, z którą miał trzech synów.

Rafał Dobrowolski

Nowa Myśl Polska nr 11(79) 16.03.2003 s.18

My nowe pokolenie! nr 3 (20) 2004

Źródło tekstu  :  www.endecja.pl

czwartek, 17 marca 2011

Koło ŁRN "Szczerbiec" w Pabianicach !


 Z radością informujemy, że powołane zostało pierwsze pozałódzkie koło "Szczerbca".  Przedstawicielem pabianickiego koła został  kol. Jędrzej.
Życzymy kolegom z Pabianic wytrwałości, sukcesów i szybkiego poszerzenia struktur!


Zapraszamy wszystkie chętne do działalności narodowej osoby z Pabianic do wstępowania w szeregi ŁRN "Szczerbiec" oraz wspierania narodowych inicjatyw!

Podajemy także oddzielny nr GG do koła w Pabianicach:  34498743

                                                                         
                       Zarząd Łódzkiego Ruchu Narodowego "Szczerbiec"

wtorek, 15 marca 2011

Łódzkie refleksje

        Często słychać narzekania, a przysłowiowa gęba przyprawiona już Łodzi wiążąca się z wieloletnią negatywną propagandą trwa nadal. Frekwencja w Łodzi na ostatnich wyborach pokazała, że mieszkańcy przestają już w większej mierze liczyć na polityków. I chyba słusznie. Niestety, stolica województwa łódzkiego od lat ma już problemy z dobrym gospodarzem. Choć od wyborów nowych władz minęło dopiero kilka miesięcy, myślę, że już nie ma co się łudzić na większe zaangażowanie. Mijająca zima obnażyła słabości „góry” zarządzającej miastem.

Odrapane i pomazane elewacje zabytkowych kamienic, plastikowe budy z hot-dogami, woniejące moczem podwórka. I rozsypująca się ze starości kostka, która powoduje, że byle spacer może się zakończyć skręceniem nogi. (Monika Pawlak, Dziennik Łódzki)

I niestety trzeba się z tym zgodzić. Wnioskując z dalszej części artykułu, ukazuje się kolejny smutny fakt – brak pieniędzy na poprawę w tym roku. Ile to już takich lat to wielkie miasto przetrwało ? A dodajmy do tego jeszcze inne sprawy, jak bezrobocie, dziurawe drogi, pozdzierane kamienice w innych częściach miasta…

Oczywiście zamiarem moim nie jest sianie i pogłębianie defetyzmu. Doceniam w mieście to co jest piękne, uwielbiam te parki, pałace, fabryki, stare kamienice, które niektóre są odnowione, niektóre nie, ale wszystko to świadczy o dawnej wielkości Łodzi.
Tylko trzeba myśleć o przyszłości, sięgać coraz wyżej, starać się aby doganiać lepszych pod tym względem miast – potrzeba ogólno łódzkiej ambicji, wywarcia wspólnej presji na władze miasta.

Jednak w tym względzie, również należy coraz więcej wymagać od siebie. Zmienić tą część mentalności, która nie pozwala zbytnio ruszać do przodu. Wszyscy wiedzą, że w niektórych częściach miasta jest brudno, buro i smutno. Jednak papierki, pudełka, puszki na trawniki, chodniki, ulice nie spadają z nieba. Jeżeli każdy z nas zadba o porządek będzie to pierwszy krok do zmiany otoczenia. Nie wymaga to przecież od nas żadnej wielkiej ofiarności. Powinno być to sprawą normalną.

Potrzebna jest wewnętrzna refleksja na to co się zrobiło bądź nie i co jeszcze można samemu wnieść dla dobra własnego jak i miasta.
Trzeba tak naprawdę zadać sobie pytanie, jakie są cele, o co przysłowiowa walka ma się toczyć i jak to wszystko będzie można zrealizować. Miejmy nadzieję, że władze jednak postanowią pomagać i przestaną być głuche na nadzieję i głuchy krzyk ludności Łodzi.

KrzychuLDZ